Witam po długiej przerwie.. Za mną już ciężki i wypełniony różnymi obowiązkami tydzień.. Blog stoi zakurzony, projekty zawieszone, a w skrzynce czekają listy dotyczące poprzednich notek.. Nie pozostaje nic innego jak brać się do pracy.
W ostatnią sobotę węzłem małżeńskim splotły się losy 2 bliskich mi osób. Piękny ślub z romantycznym akcentem w wykonaniu świadków (zapomnieli obrączek) i wspaniałe, na wysokim poziomie wesele przygotowane pieczołowicie i ze smakiem. Jako iż pan młody sam zajmuje się profesjonalnie fotografią ślubną, przyglądałem się z ciekawością jak zostanie rozwiązana kwestia uwieczniania tego wydarzenia. Fotograf oczywiście był. Był wszędzie jak na fotografa przystało, uwieczniając swoim wypasionym ekstra canonem eos’em którymś tam wszystko co się dało. Fakt że nie pamiętam który to eos tłumaczę od razu odwróceniem uwagi przez aparaty zawieszone na szyjach państwa młodych. Oboje wyposażeni byli bowiem w dziwne aparaty które przypominały bardziej zabawki, gadżety mające podkreślić ich profesję i pasję jednocześnie. Nie były to jednak takie atrapy jakby się mogło wydawać ale dość drogie aparaty fotograficzne do Łomografii (Lomografii) Słowo LOMO pochodzi od nazwy radzieckiego producenta kompaktowych aparatów fotograficznych LOMO PLC z Petersburga.
Na polskiej stronie Wikipedii dotyczącej tego nurtu można wyczytać krótką anegdotę o austriackich studentach, odkrywających przypadkowo na wycieczce po wyzwolonej Pradze uroki działania sprzętu produkcji radzieckiej i nieobliczalność uzyskiwanych za pomocą tych niedoskonałych urządzeń efektów. Efektów, co trzeba podkreślić, rodem z Photoshopa którego ówcześnie jeszcze nikt nie widział na oczy. Od tamtej pory wakacyjna zabawa przerodziła się szeroki nurt w fotografii.. I choć nie istnieje już Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, duch tamtych czasów przywracany jest przez specjalizujące się w tym temacie firmy produkujące profesjonalne aparaty LOMO.. tzn. takie, które zapewnią nam w jakiś sposób nieobliczalność i wysoką jakość jednocześnie. O efektach pracy tych pudełek będę mógł się przekonać już niedługo po wywołaniu filmów ze ślubu i wesela..
Krótko mówiąc.. ideologia “łomem w klasyczną fotografię”… Idee tego nurtu porównałbym do idei przyświecających osobom walczącym z ortografią i gramatyką w języku polskim. Rządzi przypadkowość i ogólne olewanie zasad klasycznej fotografii. Ale oczywiście, same zasady istnieją i pozwolę sobie je przytoczyć za wikipedią:
- Gdziekolwiek idziesz, weź Lomo ze sobą;
- Rób zdjęcia o każdej porze dnia i nocy;
- Lomo stanowi część Twojego życia;
- „Pstrykaj z biodra”;
- Fotografuj przedmioty z jak najmniejszej odległości;
- Nie myśl! (William Firebrace);
- Bądź szybki!;
- Przed naciśnięciem spustu nigdy nie wiesz, co znajdzie się na zdjęciu;
- Po naciśnięciu spustu też nie będziesz tego wiedział;
- Nie przejmuj się zasadami i konwenansami obowiązującymi w tradycyjnej fotografii.
I gdy się tak dłużej nad tym zastanowię.. to ja i mój brat byliśmy w gronie prekursorów tego nurtu.. posiadaliśmy bowiem i wykorzystywaliśmy owocnie aparat produkcji radzieckiej SMENA 8M… Przyznam się też że i teraz mnie nachodzi ochota na wyszperanie bądź nabycie za grosze właśnie tego modelu. Bo tak na moje to trzeba się trzymać tradycji. Aparat ma być z kraju Rad i kropka. Ceny też się różnią.. 10 zł za SMENĘ a 100 euro za aparat współczesny…
Krótki materiał o łomografii w TVP Kultura:
Poniżej przedstawiam kilka stron o łomografii z galeriami:
Opublikowane w kategorii Bez kategorii